Słowo na julibeusz

 

SŁOWO NA JUBILEUSZ 50 LECIA PRACY ADWOKACKIEJ
MECENASA JANUSZA PRUSZYŃSKIEGO

        SZCZEGÓLNY JUBILEUSZ Pana Mecenasa Janusza Pruszyńskiego skłania do dzielenia się swoimi myślami na temat Jego osoby. Cóż jednak prosty filozof, nauczyciel logiki i filozofii, mógłby powiedzieć o tak znakomitym przedstawicielu, znakomitego zawodu prawniczego? Jakie cechy charakteru i jakie aspekty Jego działalności należałoby wydobyć na plan pierwszy? Frasując się z powodu trudności odpowiedzi na te pytania spróbowałem sięgnąć do klasyków myśli filozoficznej. I w pewnym momencie, w trakcie jednej z lektur, doznałem nagłego olśnienia. Bo przecież, to co tenże autor miał do powiedzenia o rozmaitych postaciach czcigodnych pasuje, w całości nieomalże, do charakterystyki Dostojnego Jubilata. Co więcej po krótkiej medytacji doszedłem do przekonania, że to co wielu klasyków myśli starożytnej i nowożytnej miało do powiedzenia o rozmaitych wzorach osobowiściowych, daje się w niemałej części do Pana Mecenasa Pruszyńskiego odnieść. Proszę się jednak nie niepokoić, nie zamierzam bowiem tutaj przypominać historii myśli filozoficznej i etycznej. Zgromadzonych Państwa nie chcę bowiem nużyć do przesady a dostojnego Jubilata, przecież chrześcijanina i katolika, nie chcę narażać na - każdemu przecież śmiertelnikowi zagrażającą - pokusę popadnięcia w pychę. Do dwóch więc tylko autorów odwołać się pragnę. Po pierwsze do starożytnego filozofa stoika i cesarza zarazem Marka Aureliusza. Oto co w swych Rozmyślaniach pisze on o cechach charakteru jakie zawdzięcza on swym krewnym i preceptorom, a które to cechy spostrzegamy wszyscy - jak sądzę - u naszego dostojnego Jubilata. On bowiem mógłby bowiem także powiedzieć o sobie:
        „nie stałem się ani Zielonym ani Niebieskim ani zwolennikiem Okrągłych ani Długich. I wytrwałość w trudach i poprzestawanie na małym, przykładanie ręki do pracy i nie zajmowanie się zbyt wielu sprawami na raz. I nieprzystępność dla potwarzy”.
        „I uchronienie się przed ambicją błyszczenia w sofistyce i brak chęci do pisania rozpraw teoretycznych lub układania mów nawołujących do cnoty lub przedstawianie się w sposób chełpliwy za człowieka świątobliwego czy też dobrodzieja... I pojednawcze usposobienie i wyrozumiałość wobec tych, którzy mię czymś zagniewali i obrazili, jeżeli chcieli tylko sami błąd swój poznać. I sztukę czytania dokładnego a nie zadowolenia się czytaniem pobieżnym”.
        „uświadomienie, jak okropna jest zawiść, chytrość i obłuda, idąca w parze z tyranią i jak ci, którzy zwą się u nas patrycjuszami, jakoś nikogo nie kochają”.
        „I pogodę ducha w przykrych stosunkach życiowych i w chorobie. I charakter zrównoważony, łagodność w parze z powagą. I wypełnianie obowiązków bez narzekania. I to, że wszyscy mu wierzyli, iż tak myśli, jak mówi i że, co czyni, czyni bez złych zamiarów. ...I ducha dobroczynności i skłonność do przebaczania i prawdomówność. I wzór człowieka idącego raczej prostą drogą, niż takiego, który wraca na prostą drogę”.
        „ ... łagodność i niewzruszone trwanie przy sądzie wydanym po dokładnej rozwadze. I obojętność wobec tak zwanych zaszczytów. I pracowitość i wytrwałość. I chętne skłanianie ucha ku tym, którzy mieli jakiś wniosek pożyteczny dla ogółu. I bezwzględne wymierzanie zasług każdemu. I doświadczenie, gdzie trzeba nacisku a gdzie sfolgowac. I towarzyskość...”

        Wystarczy to chyba, aby dojść do wniosku, że te cechy cechowały nie tylko cesarza filozofa ale cechują także naszego drogiego Jubilata w zawodzie prawniczym.
        Tyle świadectwa cesarza i filozofa pogańskiego. Sięgnijmy teraz jeszcze na krótko do myśliciela chrześcijańskiego Erazma z Rotterdamu, który w Enchiridion militis Christiani saluberrimis praeceptis refertum, tak mówi o koniecznym wyposażeniu chrześcijanina:
        „Pierwszą tedy niechaj będzie troska o to, aby dusza nie była bezbronna. Jeśli uzbrajamy nasze liche ciało, aby się nie lękać noża rozbójnika, to czyż nie uzbroimy ducha, aby był bezpieczny?... żeby rzecz ująć ogólnie, dwa przede wszystkim rodzaje oręża sposobić musi ten, kto walczyć ma... Te dwa rodzaje oręża to modlitwa i wiedza... Otóź takiego uzbrojenia dostarczy ci w obfitości Pismo Święte, jeśli całym sercem mu się poświęcisz”.
        Pan mecenas Pruszyński te wskazania Erazma z Rotterdamu wziął sobie jak mało kto do serca. I modlitwa i wiedza są stałymi towarzyszkami Jego życia. W ten sposób wyposażony w cnoty rozliczne, czerpiący z mądrości ludzkiej i Boskiej podąża przez życie podobnie jak ów zawarty w tytule dzieła Erazma prawdziwy miles Christianus.

 

 

< Powrót

Free business joomla templates